Rok temu mój chłopak zmienił pracę i zaczął często wyjeżdżać w długie delegacje. Bywa, że nie ma go w domu nawet przez dwa-trzy tygodnie. Okropnie za sobą tęsknimy, że nie wspomnę o seksie – bardzo go nam brakuje. Dlatego zaczęliśmy bawić się przez telefon. Świntuszymy, a potem masturbujemy się, słuchając swoich erotycznych odgłosów... Jest świetnie. Problem polega na tym, że normalny seks przestał mnie satysfakcjonować. Przyzwyczaiłam się do onanizmu i tych pikantnych rozmówek – tylko to mnie porządnie nakręca. Czy coś jest ze mną nie tak?
Marta

Lubisz pikantne rozmówki? można się od nich uzależnić. Mamy wtedy do czynienia ze skatologią telefoniczną.
Szef idzie!