Karmienie piersią nie chroni przed kolejnym zapłodnieniem. Wiele kobiet w to wierzy i równie wiele zachodzi z tego powodu w nieplanowaną ciążę. Wiara, że karmienie stanowi rodzaj naturalnej antykoncepcji opiera się na fakcie, że w okresie laktacji organizm kobiety produkuje duże ilości prolaktyny, która blokuje owulację. Stężenie prolaktyny jednak stopniowo spada
i wtedy u kobiety występują dni płodne, a potem miesiączka.
Dlatego rozpoczęcie stosowania antykoncepcji po pierwszej menstruacji może okazać się zawodne. Trzeba też pamiętać, że organizm każdej kobiety funkcjonuje inaczej i możliwa jest sytuacja, że nawet u intensywnie karmiącej matki dojdzie do owulacji wkrótce po porodzie. Zdawanie się w tej kwestii na naturę jest więc ryzykowne.
Doradzam stosowanie zabezpieczenia już od pierwszego dnia współżycia po przerwie.
prof. Zbigniew Lew-Starowicz












