To, o czym pan wspomina znane jest pod nazwą swingers party. Chodzi oczywiście o seks grupowy, który także w Polsce znajduje coraz więcej zwolenników. Moda na podobne imprezy dotarła do nas z Zachodu, choć i bez wpływu czynników zewnętrznych takie praktyki miałyby miejsce. Ludzka ciekawość nie zna granic.
Jeśli chodzi o Pana obawy, są one całkowicie słuszne. Seks jest sprawą intymną i każdy inaczej reaguje na bliski kontakt z drugim człowiekiem. Włączenie do seksualnych zabaw dodatkowych osób może odbić się niekorzystnie na relacjach partnerów.
Nie można bowiem gwarantować, że przeżycia towarzyszące spółkowaniu z obcymi nie zachwieją związkiem lub też nie wprowadzą do niego elementów destrukcyjnych. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że nowe doświadczenie niesie ze sobą stres, który zwłaszcza w wypadku mężczyzny może odbić się na jakości erekcji albo zupełnym jej braku. Jeśli zaś chodzi o bezpieczeństwo, bezwględnie powinni oboje Państwo zastosować wszelkie możliwe środki zapobiegawcze. Proszę unikać stosunku z obcymi – zarówno oralnego, dopochwowego, jak i analnego – bez prezerwatywy.
prof. Zbigniew Lew-Starowicz












