Od kilku lat masturbuję się strumieniem wody z prysznica. Tylko w ten sposób osiągam orgazm. Próbowałam kilka razy onanizować się „ręcznie”, ale nie udało mi się wtedy szczytować. W tej chwili nie mam chłopaka, jednak boję się, że w przyszłości, w kontaktach damsko-męskich, pojawi się problem. Czy powinnam pójść do seksuologa?
Lenka
Bardzo łatwo przyzwyczaić się do jednego sposobu masturbacji. Doprowadzanie się do orgazmu za pomocą prysznica szczególnie uzależnia. Strumień wody działa wyjątkowo silnie, a rozkosz osiągana w wyniku takiej stymulacji jest bardzo intensywna. Nic dziwnego, że inne pieszczoty nie sprawiają ci takiej satysfakcji. Czy powinnaś pójść do seksuologa? Na razie nie ma takiej konieczności. Przez jakiś czas próbuj innej masturbacji, a o prysznicu zapomnij. Na początku nie będzie ci łatwo osiągać orgazm, ale po kilku, kilkunastu razach pewnie się uda. Istnieje oczywiście prawdopodobieństwo, że uzależniłaś się od stymulacji wodą na tyle, że samodzielny trening nic nie pomoże. Wtedy będziesz musiała skorzystać z pomocy seksuologa, by móc cieszyć się satysfakcją seksualną również w kontaktach damsko-męskich. Niektórzy całe życie masturbują się w jeden, określony sposób i godzą się z tym, że z partnerem nie osiągają orgazmu, ale nie jest to dobre wyjście. Wspólne przeżywanie rozkoszy bardzo zbliża do siebie kochanków, jest istotnym budulcem związku. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego, że masz problem. Łatwiej będzie ci go rozwiązać.
Ania Bojarek