Orgazm jednoczesny
Tagi:
- seks,
- orgazm,
- jednoczesny,
- rozkosz,
Jesteśmy z żoną po czterdziestce, razem już 16 lat. Obydwoje jesteśmy zadowoleni z seksu, stosujemy nowe pozycje i pieszczoty. Ostatnio jednak moja żona zaczęła nalegać, żebyśmy popracowali nad jednoczesnym przeżywaniem orgazmu. Nigdy do tej pory się to nam nie udało i nie wiem, co mam robić, żeby zaspokoić żonę w tej kwestii. Proszę o jakąś poradę.
Piotrek
Piotrek
W wyobrażeniach kochanków jednocześnie przeżywany orgazm jest najbardziej wartościowym ukoronowaniem aktu miłosnego. Tak się przecież dzieje na filmach, w książkach... Rzeczywistość jednak odbiega od tego idealnego scenariusza – jednoczesne szczytowanie przytrafia się raczej rzadko i nie wszystkim parom. A jeśli się zdarza – najczęściej jest to przypadek. Większości osób sprawia przyjemność obserwowanie partnera w momencie największej rozkoszy i nie dążą do przeżywania jej w jednej sekundzie. Ale oczywiście można postarać się nad jednoczesnym orgazmem popracować. Warunkiem tego jest umiejętność doskonałego panowania nad wytryskiem przez mężczyznę. Musi Pan „czekać” na partnerkę, aż osiągnie ona maksymalny poziom podniecenia i zacznie się u niej faza plateau, czyli moment największego napięcia seksualnego bezpośrednio poprzedzającego orgazm. W tym samym czasie Pan musi być na tyle podniecony, by w bardzo krótkim czasie dojść do orgazmu razem z partnerką. Nie ma znaczenia, czy kobieta osiąga orgazm pochwowy, czy też łechtaczkowy. Jeśli potrzebuje dodatkowej stymulacji łechtaczki, po prostu powinien jej Pan to zapewnić. Nie jest to proste i wymaga wielu ćwiczeń. Z pewnością łatwiej Panu będzie kontrolować wytrysk, jeśli usprawni Pan swój mięsień Kegla. Pomocne też jest komunikowanie przez partnerkę jej stanu podniecenia i momentu zbliżającego się orgazmu. Pragnę jednak uprzedzić, że staranie się o przeżycie jednoczesnego szczytowania może być na dłuższą metę frustrujące. Powinni się Państwo cieszyć każdym rodzajem orgazmu, bo pogoń za tym jednym może skutecznie zniechęcić Państwa do seksu i do siebie nawzajem.
Prof. Zbigniew Lew-Starowicz
Liczba komentarzy: 2
-
^
14.03.2011, 20:18
;)Pomyłka ten komentarz do tematu: kap-kap-kap-wydzielina-z-penisaAdres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
-
^
14.03.2011, 20:16
;)Preejakulat, płyn ejakulacyjny (z łac. pre – przed + ejakulat) – wydzielina gruczołów opuszkowo-cewkowych[1] oraz gruczołów cewkowych wydzielających śluz[2], wydobywająca się z penisa podczas pobudzenia seksualnego, pełniąca funkcję naturalnego lubrykantu. Ilość wydzielanego preejakulatu jest zmienna osobniczo; niektórzy mężczyźni w ogóle nie produkują ejakulatu[3], a inni nawet ponad 5 ml[2]. Nie zostało dowiedzione, że preejakulat może zawierać plemniki, co umożliwiłoby zapłodnienie nawet, jeśli nie doszłoby do wytrysku. W badaniach klinicznych na małych grupach pacjentów (w których brało udział od kilku do kilkunastu osób) z prawidłową ilością plemników w ejakulacie stwierdzono, że preejakulat w ogóle[4] nie zawierał plemników lub zawierał ich bardzo małe ilości, do tego o upośledzonej ruchliwościAdres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Nasze Dziewczyny
Tzw. nocne zmazy, czyli wytrysk spermy podczas snu, zdarzają się szczególnie dojrzewającym chłopcom, potwierdzając ich biologiczną gotowość do współżycia.












