Czterech bardzo dobrych kolegów mieszkających w wiosce pod Kopenhagą: Jan, Thorsten, Ernst i Bjorn, obchodzi urodziny w odstępie zaledwie kilku dni. Chłopcy postanowili więc zorganizować razem imprezę okolicznościową dla swoich przyjaciół. Jednak, jak na Duńczyków przystało, nie w głowie im były grzeczne, nudne nasiadówki, podczas których kopci się tony papierochów i wypija morze alkoholu. Nie! Chłopcy postanowili pójść na całego i z okazji urodzin udowodnić sobie oraz wszystkim zaproszonym dziewczynom swoją męskość i odwagę oraz popisać się pomysłowością. Ich koleżanka, Gerda, napisała plan zmagań. Obejmował on starter w domujednego z solenizantów, gdzie wszyscy mieli się spotkać. Po wypiciu drinka solenizanci zdjęli ubrania i wzięli udział w biegu dookoła wsi.
Z polotem choć bez gaci
Osiemnastoletnie nagusy biegały między gospodarstwami, błyskając gołymi dupami. Po biegu Gerda kazała im się wytarzać w błocie. Gdy chłopcy wyglądali już jak potwory z bagien, musieli zmieścić się na niewielkim materacu, który był ciągnięty przez starego rzęcha. Wyglądali cokolwiek kontrowersyjnie... Potem odbyły się zawody sportowe - walka belami sprasowanej słomy. Na koniec uczestnikom imprezy zrobione pamiątkowe zdjęcia, m.in. na utytłanym szlamem samochodzie przyjaciółki... Zabawa zakończyła się popijawą do samego rana, oczywiście bez gaci. Wszyscy świetnie się bawili, najlepiej zaś czwórka golasów, która następnego dnia została zaproszona przez Gerdę na poprawiny. Co tam się działo – nie wiemy, ale możemy się domyślić. Gospodyni to bowiem bardzo rozochocone dziewczę...

Chłopaki nie mieli dla siebie litości

Męskich pośladków na ogół nie pokazujemy, ale tym razem nie mogliśmy się powstrzymać

Szczupła, opalona i zgrabna - czy można chcieć czegoś więcej od damskiego ciała?

Kto pierwszy, ten lepszy. Tu jednak chłopcy przybyli na metę w jednym czasie!

Ostra jazda na małym, ciasnym materacu












